Argentyna tonie w długach

Sępy nad Buenos Aires
Trzynaście lat po bankructwie Argentyna nadal ma gigantyczne kłopoty finansowe. Jakie nauki płyną z argentyńskiej lekcji?
Sto lat temu Argentyna należała do najbogatszych krajów świata, dzisiaj jest biedniejsza od Polski.
Marek Sobczak/Polityka

Sto lat temu Argentyna należała do najbogatszych krajów świata, dzisiaj jest biedniejsza od Polski.

Cambio, cambio! – te słowa, wypowiadane głośniej lub ciszej, słychać przez cały dzień w centrum Buenos Aires. Ulica Florydy, handlowy deptak, zamieniła się w raj dla cinkciarzy, którzy próbują zaczepiać przechodniów. Legalne kantory nie istnieją, a pieniędzy w banku wymieniać nie warto. Kto przyjeżdża z amerykańską gotówką, u cinkciarza może liczyć na 13, a nawet 14 peso za dolara. Oficjalny kurs to ok. 8,5 peso. Nic dziwnego, że nielegalny handel walutami w argentyńskiej stolicy kwitnie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną