Dzieci karmione pozajelitowo
Rozrabia, dzięki Bogu
140 dzieci w Polsce jest karmionych pozajelitowo. Wprost do żyły głównej podobojczykowej, do żołądka lub dwunastnicy. Niektóre są pozostawione przez rodziców w szpitalu. Wiele znajduje nowy dom.
Rodzina Nagrabskich.
Anna Musiałówna

Rodzina Nagrabskich.

Martyna, wcześniak, urodziła się z dziurą w brzuchu, z której wypływały jelita. Uratowano ją. Część jelit było martwych. Wycięto je. Ma 7 m cienkiego, trochę więcej niż pół tego, co powinno być w zdrowym brzuchu. Grubego też za mało.

Klinika Pediatrii w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie była w socjalizmie jedynym miejscem w Europie Wschodniej, w którym leczono noworodki z martwiczym zapaleniem jelit, z rzekomą niedrożnością jelit, z wrodzonym ich brakiem, z zatorem tętnic krezki.

Lekarze leczyli je po partyzancku, wbrew opinii decydentów od opieki zdrowotnej – jeśli nigdzie nie leczą, to dlaczego my mamy ratować dzieci bez kiszek? Ale ratowano, choć tak, żeby nie było widać. W końcu oficjele machnęli na to ręką, potem pozwolili i leczenie było już prowadzone jawnie. Klinika Pediatrii jest teraz w Europie w czołówce pod względem liczby leczonych dzieci.

Martyna i Paweł.

Rodzice Martyny zauważyli, że małego chłopca, który leżał w tej samej sali, nikt nie odwiedzał. Paweł urodził się z martwiczym zapaleniem jelit. Trzeba było je skrócić. Do końca życia miał się odżywiać jak Martyna. Do żyły głównej górnej, a nie normalnie, do buzi, będzie miał wlewany płyn złożony głównie z glukozy, aminokwasów, lipidów, pierwiastków śladowych, witamin, wapnia i fosforu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną