Przehandlowana Wielkanoc
Wielkanoc: tradycja miesza się z folklorem i komercją
Od dobrych kilkunastu lat obserwujemy to samo: ledwie się zacznie Wielki Post, a już rozmaici oferenci zalecają się w internecie do klienteli z różnorakimi atrakcjami wielkanocnymi. W tym roku pojawiły się anonse, z których wynika, że w jednym malowniczo położonym miejscu zażyjemy równocześnie współczesnych rozrywek i odpowiedniego pokrzepienia tradycją. Na przykład pensjonat w Poroninie zachęca do kupna pięciodniowego pakietu z noclegiem, bufetem, śniadaniem wielkanocnym, obiadem wielkanocnym, ogniskiem przy muzyce góralskiej, automatami do gier, tenisem stołowym i bilardem. Zakopiański dom wczasowy zaprasza na uroczystą obiadokolację w regionalnej karczmie. W innych jeszcze podhalańskich i beskidzkich kurortach będzie można zobaczyć, jak dawniej w Tatrach i Beskidach wyglądał śmigus-dyngus, natomiast na nizinach wielkanocne ucztowanie uzupełnią atrakcje SPA.
Generalnie – jak Polska długa i szeroka – Wielkanoc ma być huczna i obfita: jeszcze zanim zaczną się święta, w Warszawie i innych wielkich miastach Polski organizuje się świąteczne jarmarki, a co bardziej znane restauracje urządzają nawet „wielkanocne brunche”. Nie tylko jedzenie wchodzi w grę, bo oto w stolicy Ratusz Bemowa zorganizował warsztaty etnograficzne, gdzie można się było zaznajomić ze zwyczajami związanymi z Wielkanocą oraz sprawdzić się w sztuce wykonywania palemek. Zaproszono dzieci i rodziców. W ten sposób mogli wziąć udział w procesie – jak mówią badacze – wtórnej folkloryzacji świąt.
Świąteczne artefakty
Polacy coraz mniej przejmują się religijnym aspektem tych kościelnych przecież świąt, podstawowym motywem wciąż pozostaje tradycja.