Nazywany perłą Suwalszczyzny; jedna z głównych atrakcji turystycznych regionu, miejsce, gdzie ściągają pielgrzymi z całej Polski, by odwiedzić apartamenty papieskie, w których Jan Paweł II nocował podczas jednej z wizyt w kraju. Gdy ełcka kuria przejmowała klasztor od państwa, biskup Jerzy Mazur zapowiadał, że „ubogacone papieską obecnością Wigry staną się areopagiem nowej ewangelizacji w północno-wschodniej części Polski i będą promieniować na cały ten region, na naszą ojczyznę, kraje sąsiednie Europy”.
Rzeczywistość to wymagające wymiany dachy i instalacje, odpadające tynki i przede wszystkim coraz bardziej paląca potrzeba odwodnienia terenu. To miejsce przez lata nie miało porządnej kanalizacji, ścieki odprowadzano wprost do ziemi. Sztucznie usypane wzgórze nasiąkało, zaczęło przypominać ser szwajcarski i grozi osunięciem.
Od Jana Kazimierza do ministra Dąbrowskiego
Historia klasztoru sięga XVII w., gdy król Jan Kazimierz nadał ziemię, wraz z jeziorem i puszczą, zakonowi kamedułów. Zakonnicy zbudowali na wzgórzu kościół, eremy i budynki gospodarcze. Kolonizowali okolicę, prowadzili cegielnie, młyny, huty szkła, tartaki, papiernie. Zarabiali na handlu i rybołówstwie. Swego czasu był to najbogatszy klasztor w Polsce i najbogatszy klasztor kamedulski w Europie.
Pod zaborami władze pruskie skonfiskowały dobra kamedułów, a zakonnicy zostali wysiedleni na warszawskie Bielany. Klasztorem administrowała miejscowa parafia. W czasie dwóch wojen światowych miejsce zostało kompletnie zniszczone. Jedynym budynkiem, który przetrwał w jakiej takiej kondycji, był kościół, ale też bez dachu, z wypalonymi kaplicami, bo radziecka artyleria urządziła tu pokazową strzelankę.
W latach 60. peerelowskie władze podjęły decyzję o odbudowie zespołu klasztornego.