Polacy winni gwałtu zbiorowego? Pomilczmy o tym
Niezależnie od tego, czy sąd potwierdzi winę członków zespołu Decapitated, wyrok został już zaocznie wydany. Tyle że na kobiety.
Koncert Decapitated
Maciej Pieloch/mat. pr.

Koncert Decapitated

Polacy z heavymetalowego zespołu Decapitated zostali aresztowani w Kaliforni pod zarzutem pozbawienia wolności i dokonania gwałtu zbiorowego na jednej z uczestniczek koncertu. To dopiero początek ich drogi przez wymiar sprawiedliwości, ale już teraz widać, jak głęboko zakorzeniiona jest w Polsce kultura gwałtu i przemocy wobec kobiet.

O sprawie poinformowała lokalna prasa (podając pełne personalia mężczyzn), ale teraz piszą już o niej największe światowe agencje, powołując się na dokumentację policyjną i szpitalną. Mówi ona o kobiecie przyciśniętej do umywalki, obserwującej w lustrze, jak zmieniają się gwałcący ją po kolei mężczyźni. Mówi też o pobiciu, gdy kobieta odmówiła poddania się innym czynnościom seksualnym, i o obdukcji wskazującej na ślady przemocy. Niełatwa to lektura.

Po tym jak Polacy mieli dokonać przestępstwa, ruszyli w drogę na kolejne koncerty. Zostali aresztowani w Kaliforni pod zarzutem przetrzymania kobiet w autobusie wbrew ich woli oraz wielokrotnego zgwałcenia i naruszenia ich nietykalności cielesnej. Czeka ich ekstradycja do stanu Waszyngton, gdzie miało dojść do przestępstwa. Tam gwałt jest karany bezwarunkowym więzieniem od 3 lat do dożywocia, poza tym grzywną w wysokości do 50 tys. dolarów oraz wpisem do Rejstru Przestępców Seksualnych.

Polacy zaprzeczają. Większość członków zespołu odmówiła oddania próbki DNA, która mogłaby wykluczyć ich udział w gwałcie. Tłumaczenia mężczyzn przytaczane przez prasę są banalne: nie znam tej kobiety, byłem na kanapie, nie widziałem, co się z nią w toalecie działo, koledzy z nią spółkowali, ale sama tego chciała. A także: przecież nikogo nie zmuszaliśmy do wchodzenia z nami do tego busa.

Niezależnie od tego, czy sąd potwierdzi winę Polaków, wyrok został już zaocznie wydany. Tyle że na kobiety.

Gwałt? To kobieta jest winna

Bo kolejny raz okazuje się, że jeśli to mężczyzna dokonuje przestępstwa, to z winy kobiety. Ona jest nie tyle ofiarą, ile prowodyrką. Wystarczy spojrzeć na komentarze: „Żadna porządna kobieta nie pcha się do autobusu po koncercie. Dlaczego gwałcono tylko jedną? Pewnie prowokowała”.

„Panienki są nagle zdziwione. Czego one się tam spodziewały? Wernisażu?”.

„Taki jesteś patriota? Wiesz, że te bidne chłopaki są oskarżane przez jakieś amerykańskie kurewki?”.

„To są jakieś »gruppies«, które chcą łatwo wydoić polskich chłopaków z kasy, a Wy jeszcze bijecie temu brawo? Trzymamy ze swoimi czy nie?”.

Okazuje się bowiem, że moralność mamy podwójną – kiedy gwałcą Polkę za granicą, polskie władze domagają się przywrócenia tortur i kary śmierci. Żądza krwi jest tym większa, że przestępstwa mieli dokonać imigrani, uchodźcy, muzułmanie – dowolni przedstawiciele obcej mniejszości wpisani w figurę złego. Ale kiedy o zbiorowe zgwałcenie oskarżony jest Polak, to wtedy „trzeba trzymać się ze swoimi” i iść w zaparte. Podważa się wiarygodność ofiar, rozmywa odpowiedzialność domniemanych gwałcicieli, wycisza sprawę.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj