Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Łzy Kacawa

Były prezydent skazany za gwałt

Mosze Kacaw, były Minister Turystyki i były Prezydent Izraela, rozpłakał się na sali sądowej. Przed chwilą odczytany został wyrok w jego sprawie.

Po pięciu latach śledztwa i obrad i spisaniu 7792 stron protokołu, Sąd Okręgowy w Tel Awiwie uznał go winnym gwałtu i molestowania swoich pracownic i skazał na 7 lat więzienia, na dodatkowe dwa lata więzienia w zawieszeniu oraz 152 tys. szekli (ok. 100 tys. złotych) grzywny. Płaczącego ex-prezydenta, który do ostatniej chwili wypierał się winy, otaczała rodzina. Sędzina Jehudit Szewach spojrzała na oskarżonego zimnym wzrokiem i powiedziała: „Kacaw nie zasługuje na litość. Na litość zasługuje naród w Izraelu”.

Najlepsi i najdrożsi prawnicy nie zdołali go obronić. Zeznania zgwałconej urzędniczki z kancelarii Ministra Turystyki były nie do obalenia. Kacaw, człowiek niskiej postury, nie wyglądający na siłacza, powalił ją na podłogę, zdarł z niej suknię i bieliznę i zgwałcił, nie bacząc na protesty zamężnej kobiety. Po raz drugi uczynił to, zwabiwszy ją do jerozolimskiego hotelu „Plaza”. A gdy po tym nie chciała dobrowolnie przyjmować jego zalotów, bez skrupułów zwolnił ją z pracy. Scenariusz ten powtórzył się niemal dokładnie gdy został prezydentem. Kancelaria głowy państwa, w której Mosze Kacaw przyjmował izraelskich i zagranicznych dygnitarzy, po godzinach pracy przekształcała się w pomieszczenie służące jego prywatnym zboczeniom. Większośc molestowanych pracownic milczała. Wstyd i obawa przed utratą miejsca pracy zamykały im usta.

Mosze Kacaw nigdy nie był politykiem wielkiego formatu. Większą część swego dorosłego życia spędził jako burmistrz prowincjonalnego miasteczka Kiriat Malachi. Na najwyższe stanowisko w państwie wyniósł go rządzący Likud – tylko po to, aby zagrodzić drogę do prezydentury Szimonowi Peresowi z konkurencyjnej Partii Pracy. Teraz Peres urzęduje w rezydencji prezydenta – a były prezydent znajduje się w drodze do więzienia.

Reklama