Zwierzchnik katolików szkockich ustępuje
Może zrezygnować papież, to może i kardynał
Arcybiskup Keith O’Brien zasłynął niedawno w mediach świeckich wypowiedzią, że Kościół rzymskokatolicki mógłby wrócić do sprawy celibatu księży, bo Jezus Chrystus o niej nie mówił. Teraz znów zrobiła furorę wiadomość, że szkocki dostojnik zrzekł się swego wysokiego urzędu kościelnego.

Miał to zrobić już jesienią zeszłego roku, a papież Benedykt wyraził zgodę na jego abdykację. Oficjalne powody są typowe: podeszły wiek (w połowie marca O’Brien skończy 75 lat, w tym wieku biskupi zwykle przechodzą na emeryturę) i zły stan zdrowia.

Ale prawdziwe mogą być inne. Z przekazu mediów brytyjskich wiadomo, że tydzień przed abdykacją Benedykta do nuncjusza papieskiego w Szkocji wpłynął list czterech duchownych (jeden już księdzem nie jest na własne żądanie), którzy mieli do czynienia z O’Brianem w latach 80. i później. O’Brian według ich relacji zachowywał się nieprzyzwoicie. Ambasador Watykanu podziękował za list i przekazał go do Rzymu.

Można więc wiązać sprawę rezygnacji z nadchodzącym wyborem następcy Benedykta XVI. Obecność na konklawe O’Briana byłaby kolejnym problemem wizerunkowym dla Kościoła. A na dodatek w USA tamtejsi katolicy domagają się, by w konklawe nie brał udziału inny purpurat, kard. Mahoney oskarżany o tuszowanie spraw pedofilskich w Kościele amerykańskim.

Zresztą sam kardynał O’Brian oświadczył, że nie chce, by jego abdykacja odwracała uwagę od konklawe i nowego papieża. No tak, ale czemu by miała odwracać uwagę, jeśli chodziłoby tylko o przejście starszego pana na zasłużoną emeryturę?

Rezygnacja O’Briana jest zagadkowa. Wprawdzie zarzuty przeciwko niemu musiały brzmieć wiarygodnie, jeśli jest prawdą, że list molestowanych w odległej przeszłości księży został przesłany pocztą dyplomatyczną do Watykanu.

Ale z drugiej strony dlaczego pojawił się dopiero teraz, u progu konklawe, a nie na przykład rok wcześniej albo przed wizytą Benedyka na Wyspach Brytyjskich w 2010 r. (uznaną za wielki sukces m.in. O’Briana)? Jak to jest, że ten sam kardynał O’Brian prowokuje w Kościele dyskusję o zniesieniu celibatu, a z drugiej potępia małżeństwa gejowskie, eutanazję i aborcję?

Tak czy owak, O’Brian ponoć nie wybiera się na konklawe, choć ma prawo. Oznacza to, że jedyny duchowny rangi kardynalskiej z Wysp Brytyjskich nie odda głosu na nowego papieża. Dla nas to przede wszystkim kolejny kłopot wizerunkowy dla Kościoła, dla wielu katolików szkockich, którzy wierzą kardynałowi, że zarzuty są fałszywe, to prawdziwy szok i dramat.

Cóż, abdykacja Benedykta może okazać się w tym sensie puszką Pandory dla Kościoła. O wiele łatwiej będzie teraz, za przykładem Ratzingera, porzucić nawet bardzo wysoki urząd kościelny, by usunąć się w cień z niejasnych powodów.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj