Szokujący raport o tajnych więzieniach
Czy Kwaśniewski oglądał film z Seymourem Hoffmanem?
Polska nie zrobiła źle, kiedy – jak inni sojusznicy – zgłosiła się bez wahania do współpracy z Waszyngtonem po ataku 11 września.
Jedna ze stron opublikowanego raportu amerykańskiego Senatu ws. więzień CIA
Wikipedia

Jedna ze stron opublikowanego raportu amerykańskiego Senatu ws. więzień CIA

Szokujący raport Senatu amerykańskiego ujawnia okrucieństwo, arbitralną przemoc i nieuczciwość części amerykańskich służb specjalnych. Trzeba z szacunkiem odnieść się do tego wysokiego gremium, które ujawniło metody CIA, choć przecież wiedziało, że Ameryce nie przysporzy to zwolenników na świecie. Chodzi jednak o Amerykę Busha, nie Amerykę Obamy. Sam prezydent Obama potępił tortury i zakazał ich stosowania.

Amerykanie sami rozwiązywać będą swoje problemy ze służbami specjalnymi, a Polska swoje. Zapewne warto byłoby napisać swój raport, by wyjaśnić, ile polskie władze wiedziały o amerykańskich torturach. Kapitalny zbieg okoliczności sprawia, że dzisiejszy numer POLITYKI wychodzi z filmem „Bardzo poszukiwany człowiek”, thrillerem opartym na powieści Johna le Carré. Zmarły niedawno Phillip Seymour Hoffman gra tam niemieckiego agenta, który choć nie ufa Amerykanom, musi z nimi współpracować. Niemiec chce zadanie wywiadowcze rozegrać finezyjnie, w rękawiczkach, a co z tego wychodzi – przekonajcie się sami. Kto filmu nie widział, gorąco polecam.

Pytanie, czy nasi ówcześni przywódcy – Kwaśniewski albo Miller – film oglądali? Oczywiście i film, i powieść le Carré powstały znacznie później niż tortury, o których opowiada raport, ponadto pokazują fikcję. Jednak mistrz kryminału, le Carré, swoich opinii na temat służb nie wziął z powietrza. Lepiej wyczuwa prawdziwe nastroje niż politycy.

Nasuwa się tu parę oczywistych konstatacji. Polska nie zrobiła źle, kiedy – jak inni sojusznicy – zgłosiła się bez wahania do współpracy z Waszyngtonem po ataku 11 września. W samym udostępnieniu tajnej bazy w Polsce nie widziałbym błędu ani problemu. Czy nasi decydenci mieli z góry zakładać, że tajne służby amerykańskie mogą tam torturować? Że nie są godne zaufania?

Trzeba było żądać pełnego wglądu w tajne działania Amerykanów? Raport Senatu – przyjmując, że w stosownym fragmencie mówi o Polsce – informuje, że nasze władze w jakimś momencie chciały podpisania dokumentu precyzującego role i odpowiedzialność stron, ale Amerykanie się na to nie zgodzili. Czy wtedy Polska zażądała likwidacji bazy?

Przypomnę, że od lat wszystkie chyba siły polityczne wręcz starają się o stałą obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce. Dziś – w obliczu agresywnych działań Rosji – starają się jeszcze bardziej. Sojusznicza współpraca jest konieczna. Chociaż brzmi to naiwnie, to trzeba starać się patrzeć sojusznikom na ręce.

Z przywołanego tu filmu nie można wyciągać wniosku, że Amerykanie to diabły i lepiej nie wdawać się z nimi w konszachty. Wszyscy mają problemy z kontrolą służb specjalnych. Prezydent Harry Truman mówił nawet, że nie chce u siebie gestapo ani tajnej policji. Ale przecież tajnych służb nie zlikwidował. Czy nie ma hipokryzji w tym, że wszyscy domagamy się cywilizowanych norm prawa w walce z przestępczością, ale nie poprzestajemy na zwykłej policji, lecz tworzymy służby specjalne?

I jeszcze jedno. Łatwo jest też przyjąć postawę: „potępiam i nie chcę mieć z tym do czynienia”. Przykład najświeższy. Prezydent Obama szukał krajów, do których mógłby odesłać więźniów z Guantanamo. Ciągle jest tam około 70 osób, już prawie cztery lata temu kwalifikowanych do zwolnienia. Republikanie nie chcą ich wziąć na terytorium USA. Wysyłanie ich do Syrii, Iraku czy Pakistanu – najczęściej nie wchodzi w grę. Nieliczni w tym roku znaleźli azyl w Katarze, na Słowacji, nawet w Gruzji. Ilu byśmy znaleźli zwolenników w Polsce, by zaproponować im azyl u siebie?

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj