Fala aresztowań wśród działaczy FIFA. Są oskarżani o korupcję
Tuż przed wyborami prezydenta FIFA zatrzymano futbolowych prominentów, w tym dwóch wiceprezydentów tej organizacji, podejrzewanych o korupcję. Nie miejmy jednak złudzeń – karawana ruszy dalej.
FIFA/Facebook

A więc jednak można. Trzeba było wprawdzie do tego śledztwa prowadzonego przez FBI, ale okazało się, że działacze FIFA, dla których korupcja była na porządku dziennym, nie są nietykalni. Zatrzymania, do których doszło w jednym z hoteli w Zurychu, dwa dni przed wyborami prezydenta FIFA (które formalnie mają potwierdzić, że miłościwie panujący od 1998 roku Sepp Blatter pozostanie na tronie jeszcze co najmniej jedną kadencję) to ogromna sensacja, bo wszyscy przyzwyczaili się już do smutnej myśli, że FIFA stoi ponad prawem.

Wśród zatrzymanych (usłyszeli m.in. zarzuty korupcji i prania brudnych pieniędzy) są grube ryby, np. Eugenio Figueredo - były prezydent strefy południowoamerykańskiej (CONMEBOL) oraz Jefferey Webb - szef strefy Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów (CONCACAF). To właśnie CONCACAF, skupiająca przede wszystkim marginalne futbolowo kraje jest od lat bastionem Blattera. W zamian za łapówki i prowizje przy kontraktach, tamtejsi działacze ślepo popierają Szwajcara, zapewniając mu nieusuwalność.    

Blattera tym razem sprawiedliwość nie dosięgła, co specjalnie nie dziwi. Wprawdzie jego przyzwolenie na korupcję jest oczywiste, ale jest zbyt przebiegły, by zostawiać za sobą ślady. Na pewno jednak ma się czym przejmować, bo amerykańscy śledczy są uparci i skuteczni. Musiało mu przejść przez myśl, że upadek Lance’a Armstronga, kolarskiego oszusta wszechczasów, zaczął się również od śledztwa prowadzonego przez agentów federalnych. Podobnie jak olimpijskiej multimedalistki, sprinterki Marion Jones i kilku innych amerykańskich gwiazd lekkiej atletyki. Od kilku lat Blatter omija Stany Zjednoczone, by nie narazić się na przykrość odpowiadania na niewygodne pytania. Plotkuje się, że z tego samego powodu nie pofatyguje się na kobiecy mundial do Kanady w przyszłym miesiącu.

Kto jednak liczył na to, że kolejny skandal z udział piłkarskich prominentów (Webb i Figueredo to w końcu wiceprezydenci FIFA), wreszcie otrzeźwi tę organizację, był w błędzie. Wszelkie nadzieje rozwiano na konferencji prasowej, podczas której Walter de Gregorio, szef komunikacji „państwa” FIFA oznajmił, że choć wprawdzie dzień zaczął się nieprzyjemnie, to generalnie jest to dobry moment dla FIFA, bo rodzina się oczyszcza, a że z pomocą policji i FBI, to nic dziwnego (bo w końcu możliwości oczyszczania się od wewnątrz są ograniczone). Wrócił też refren o tym, że FIFA nie ma nic do ukrycia, a prezydent Blatter nie ustąpi ani nie zrezygnuje z udziału w wyborach, ponieważ nie jest uwikłany w dzisiejszy skandal. Kongres się odbędzie, wybory również, a jeśli zatrzymani nie wrócą z aresztu, to trudno – nie będą głosować. Pan de Gregorio prawił to wszystko z niewzruszoną miną. W końcu robienie ludziom wody z mózgów nie jest karalne.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj