13 listopada terroryści zaatakowali w sześciu różnych punktach Paryża jednocześnie – w pobliżu placu Republiki (na pograniczu 10., 11. i 19. dzielnicy). Działali w trzech grupach, byli bardzo dobrze zorganizowani. W tych wszystkich miejscach zginęło łącznie 129 osób.
Julien Pearce, reporter radiowy, który udał się na koncert kalifornijskiej grupy Eagles of Death Metal w klubie Bataclan, stał blisko sceny. Wspominał, że kiedy rozpoczęła się strzelanina, „terroryści byli bardzo spokojni, bardzo zdeterminowani, przeładowywali broń trzy lub cztery razy”. Dodał: „Po chwili zobaczyłem 20–25 ciał leżących na podłodze”.
Dominique Revert, promotor koncertu i współwłaściciel miejsca, opisywał zachowania terrorystów w wywiadzie dla francuskiego dziennika „Le Figaro”: „Byli uzbrojeni po zęby. Co można było zrobić, jak się im przeciwstawić, kiedy oni trzymali w rękach kałasznikowy?”.
W krótkim filmie wideo, nagranym przez reportera „Le Monde” Daniela Psenny’ego, widać, kiedy terroryści zaczęli strzelać ze sceny do zebranych na koncercie fanów. Spanikowani i ocaleni, niektórzy ranni, rzucili się do ucieczki. Tymczasem na podłodze leżały ciała postrzelonych, inni wołali o pomoc i szukali swoich przyjaciół.
Na nagraniu Psenny’ego – które zarejestrował z odległości, z apartamentu – widać poza tym, jak ludzie przeciągali rannych lub zmarłych z klubu w dół alejki, pozostawiając na ulicy ślady krwi. Jakiś głos, prawdopodobnie był to Psenny, ciągle krzyczał: „Co się stało?