szukaj
Dlaczego ten chłopczyk nie płacze? Kolejny symbol wojny w Syrii
Media na całym świecie, w tym polskie, publikują niezwykle mocne zdjęcie kilkuletniego syryjskiego chłopczyka wyciągniętego spod gruzów w Aleppo.
Youtube

Wiemy już, że chłopczyk nazywa się Omran Daqneesh i ma pięć lat. Chłopczyk jest jednym z pięciorga dzieci rannych podczas ataku tego dnia (wśród poszkodowanych jest również troje jego rodzeństwa w wieku roku, 6 i 11 lat, a także rodzice chłopca). Omran trafił do szpitala, gdzie lekarze opatrzyli mu ranę głowy i wypisali.

Na filmie widzimy, jak ktoś podaje dziecko ratownikowi, a ten umieszcza je w karetce, sadza na fotelu. Dziecko jest całe w pyle, kurzu i krwi. Nie płacze, patrzy wprost w obiektyw kamery, nagle przeciera rączką czoło i ogląda ją, zdziwione widokiem krwi.

Chłopczyk ma pięć lat, co oznacza, że nie zna innego życia niż wojna, która toczy się też od pięciu lat.

Nie znamy wielu szczegółów dotyczących tego nagrania, nie możemy również potwierdzić jego autentyczności. Wideo opatrzono datą 17 sierpnia 2016 r., ma być relacją po ataku na dzielnicę Qatardżi we wschodnim Aleppo. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie w środowym bombardowaniu zginęły trzy osoby, a 12 zostało rannych.

Film został umieszczony w sieci przez Aleppo Media Center.

Chłopczyk z Aleppo prawdopodobnie stanie się kolejnym symbolem wojny z Syrii, tak jak mały Aylan Kurdi wyrzucony na brzeg u wybrzeży Turcji czy mała, przerażona Adi Hudea w obozie dla uchodźców, która podniosła rączki na widok obiektywu, sądząc, że to lufa karabinu.

Aleppo od 17 lipca tego roku znajduje się pod oblężeniem sił rządowych przy wparciu Rosji, które otoczyły wschodnie dzielnice miasta. Według ONZ mieszka tu nadal 275 tys. mieszkańców. Ostatnio walki się nasiliły, społeczność międzynarodowa wzywa do natychmiastowego zawieszenia broni. Moskwa proponuje jedynie trzygodzinny rozejm, co zdaniem wielu organizacji i państw jest nie do przyjęcia.

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj