Archiwum Polityki

Dopłaty znów tajne

Unijne dopłaty bezpośrednie wypłacane są rolnikom ze środków publicznych, więc ich nazwiska i wysokość dopłat powinny być jawne. Takie stanowisko zajął polski sąd administracyjny i Ministerstwo Rolnictwa było zmuszone ujawnić rejestr beneficjentów wspólnej polityki rolnej. Można się było z niego dowiedzieć, jaką kwotę dopłaty lub innej unijnej pomocy otrzymał np. Andrzej Lepper czy Henryk Stokłosa, a także wszyscy inni użytkownicy gruntów rolnych, osoby fizyczne i prawne. Tę jawność danych mieliśmy przez dwa lata. 9 listopada ub.r. na wniosek niemieckiego rolnika i jednej z niemieckich spółek Europejski Trybunał Sprawiedliwości, kierując się przepisami o ochronie danych osobowych, orzekł, że publikowanie nazwisk osób fizycznych i wysokości przyznanych im kwot dopłat nie jest środkiem proporcjonalnym do osiągnięcia celu – przejrzystości unijnych wypłat.

Wyrok ETS uszanowało polskie ministerstwo i dziś w rejestrze znajdziemy jedynie dane odnoszące się do ok. 8 tys. osób prawnych (spółek, spółdzielni rolniczych, parafii, kół myśliwskich, nadleśnictw, instytutów badawczych czy szkół rolniczych). W roku budżetowym 2010 tym beneficjentom przyznano 762 mln zł dopłat. Największe przypadły spółkom: Kombinatowi Rolnemu Kietrz – 8,33 mln zł, Top Farms Głubczyce – 8,31 mln zł i Top Farms Wielkopolska z Czempinia – 7,94 mln zł. Zdecydowanie większą unijną pomoc otrzymali rolnicy indywidualni – ponad 12 mld zł. Do 30 czerwca pieniądze te wpłyną na konta 1 376 043 osób fizycznych. Ministerstwo Rolnictwa ujawniło POLITYCE (nie podając nazwisk i adresów), że trzem największym beneficjentom wśród rolników indywidualnych wypłacono: 2,3 mln zł, 1,8 mln zł i 1,7 mln zł dopłat.

Polityka 20.2011 (2807) z dnia 10.05.2011; Flesz. Kraj; s. 10
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną