Archiwum Polityki

Na front i na wybory (z kierowcą)

Australijki będą mogły pełnić w armii wszystkie funkcje, na jakie będą się nadawać, bez żadnych ograniczeń (takich jak dotychczas służba w siłach specjalnych czy jednostkach bojowych piechoty). Jednym słowem armia znosi wszystkie restrykcje dotyczące płci i Australia dołącza w tej kwestii do elitarnego klubu tworzonego przez Izrael, Danię, Kanadę i Nową Zelandię. Minister obrony Stephen Smith nazwał tę decyzję „znaczącą zmianą kulturową” i dodał, że pewnie nie będzie to przeszkadzać Amerykanom, głównym sojusznikom w rozmaitych operacjach wojskowych, jak obecna w Afganistanie. Zresztą już dziś co ósmy australijski żołnierz jest kobietą. Na zmiany potrzeba będzie pięciu lat.

Za cztery lata natomiast, jak wszystko dobrze pójdzie i monarcha nie zmieni zdania, Saudyjki pójdą po raz pierwszy do urn i będą mogły kandydować w wyborach samorządowych (trzecich w historii Arabii Saudyjskiej). Wybiera się w nich połowę składu w 285 lokalnych okręgach, a drugą połowę obsadzają władze. Za rok, zapowiedział król Abdullah, zaprosi też kobiety do Szury, swego ciała doradczego, które ma niewiele do powiedzenia, podobnie jak lokalny samorząd, ale zawsze miło. Reformy nie sięgną jednak tak daleko, aby pozwolić im na samodzielne prowadzenie samochodu ani zwolnić z obowiązku, by w miejscach publicznych towarzyszył im mahram, męski opiekun.

Polityka 41.2011 (2828) z dnia 04.10.2011; Flesz. Świat; s. 12
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną