Archiwum Polityki

Popłynie jeszcze krew

W Libanie zwolennicy Hezbollahu żądają ustąpienia premiera Fuada Siniory. Od kilku tygodni tłumy demonstrują na ulicach Bejrutu. Jeśli praworządnie wybranemu premierowi puszczą nerwy, kraj stanie się wasalem Iranu.

Kiedy zginął Pierre Dżemajel, libański minister przemysłu (21 listopada 2006 r.), w kraju ogłoszono siedmiodniową żałobę. Dziesiątki tysięcy Libańczyków demonstrowały przeciw siłom politycznym, które według nich chcą pozbawić kraj suwerenności i niepodległości. Teraz, gdy flagi znów wciągnięto na szczyt masztów, przyszedł czas decydującej rozgrywki między antysyryjskim rządem Fuada Siniory a szyickimi siłami Hassana Nasrallaha, lidera Hezbollahu. Krótko po zakończeniu narodowej żałoby, 1 grudnia, również Nasrallah wyprowadził swoich zwolenników na ulice miasta.

Polityka 2.2007 (2587) z dnia 13.01.2007; Świat; s. 52