Archiwum Polityki

Mój drogi skarbie

Od Nowego Roku na podaniach, zażaleniach i odwołaniach nie trzeba już naklejać znaczków skarbowych. Za większość czynności urzędniczych nadal jednak musimy płacić. Tym razem gotówką lub przelewem, tracąc często czas w kolejkach na poczcie lub w banku. Miało być lepiej, a kończy się jak zwykle. Upraszczanie biurokracji to nie jest łatwa sprawa.

Do końca ubiegłego roku znaczek skarbowy to był prawdziwy król urzędów. Bez tej naklejki z orłem w koronie nie można było złożyć podania, skargi czy odwołania i licznych często załączników. Dla każdego petenta był to kłopot, a dla gorzej sytuowanych spory wydatek. Na byle podaniu należało nakleić znaczek za 5 zł (dodatkowo 50 gr za każdy załącznik).

Z tej daniny fiskus rezygnuje nie z dobroci serca, a z wyrachowania. Okazało się, że urzędy nagminnie słały do podatników (którzy w kancelariach lub przez pocztę składali podania bez znaczka za 5 zł) po dwa listy polecone (w sumie 10,80 zł) z wezwaniem do dostarczenia znaczka.

Polityka 1.2007 (2586) z dnia 06.01.2007; Kraj; s. 41