Archiwum Polityki

Piotruś Pan na kozetce

Czy umiejętność posługiwania się pędzlem i farbami przydaje się jeszcze we współczesnej sztuce? Kolejnej okazji do pochylenia się nad losem malarzy i ich dzieł w dzisiejszych czasach dostarcza nowa duża wystawa w stołecznej Zachęcie, zatytułowana „Malarstwo XXI wieku”.

Słynny brytyjski kolekcjoner Charles Saatchi zorganizował przed dwoma laty cykl głośnych ekspozycji pod wspólnym hasłem „Triumf malarstwa”. Z tytułem nieco przesadził, ale trzeba przyznać, że coś jest na rzeczy. Mniej więcej od początku tego wieku zaobserwować można bowiem wyraźny powrót malarstwa do łask muzeów, galerii, krytyków, kolekcjonerów.

Także i u nas, po okresie dominacji poważnej i pryncypialnej sztuki krytycznej – korzystającej na ogół z takich wynalazków jak wideo, instalacje, performance, fotografie – artyści przeprosili się ze sztalugami, a właściciele galerii i krytycy zaczęli się rozglądać za nowymi, obiecującymi talentami, awansując do roli gwiazd Wilhelma Sasnala, Paulinę Ołowską, Rafała Bujnowskiego, Marcina Maciejowskiego, Agatę Bogacką i paru innych.

Polityka 1.2007 (2586) z dnia 06.01.2007; Kultura; s. 60