Archiwum Polityki

Firma Brueghel

Odbywająca się właśnie w Królewskim Muzeum Sztuk Pięknych w Brukseli wystawa „Firma Brueghel” pomoże wszystkim tym, którzy czasem gubią się w bogactwie dzieł dawnych mistrzów prezentowanych w uznanych europejskich galeriach i muzeach.

Cieszącą się dużym powodzeniem ekspozycję poświęcono dawnej sztuce kopiowania obrazów na przykładzie dzieł Pietera Brueghla starszego (ok.1525–1569), którego powielała masowo pracownia jego syna Pietera Brueghla młodszego (1564 lub 1565–1637 lub 1638). Twórcy wystawy z jednej strony uwypuklają geniusz i oryginalność Brueghla ojca, z drugiej pozwalają docenić kunszt malarski i zmysł przedsiębiorczości syna. A przy okazji wyjaśniają wiele zagadek, nad którymi głowią się domorośli wielbiciele Brueghlów.

Kopia kojarzy się nam z czymś gorszym czy wręcz z fałszerstwem. I rzeczywiście wiele z dawnych kopii, także i tych wyprodukowanych przez Firmę Brueghel, było nieudanych, zanadto odbiegało od oryginału. Zbyt dużo powstawało ich na źle przygotowanym podłożu, niechlujnie namalowanych tańszymi, mniej trwałymi farbami. Zdawali sobie z tego sprawę współcześni, płacąc 10–30 razy mniej za kopię niż za oryginał. Ale niektóre wtórne obrazy Pietera młodszego przetrwały próbę czasu, nabrały szlachetnej patyny i osiągają dziś na aukcjach zawrotne ceny. Za „Wiejski festyn” z jego pracowni na aukcji u Sotheby’ego w Londynie w lipcu 2001 r. zapłacono 3 863 500 funtów.

Pracowici kopiści

Ambicją kuratora wystawy Petera van den Brinka z Muzeum w Maastricht nie była szeroka prezentacja twórczości ojca i syna, lecz metod pracy Pietera młodszego, a właściwie całej jego pracowni, nazwanej świadomie Firmą Brueghel (taki tytuł nosi wystawa w niderlandzkim oryginale). Trudno mówić o pracowni, gdy mamy do czynienia z dziesiątkami, a nawet setkami kopii nierównej jakości, ale trzymającymi na ogół pewien minimalny, przyzwoity poziom wykonawstwa.

Polityka 15.2002 (2345) z dnia 13.04.2002; Kultura; s. 50
Reklama