Archiwum Polityki

Wszystkim stawiam, ale tobie nie

Mundial dobrnął do półfinałów, w których zagrają Niemcy z Koreą, a Brazylia z Turcją. Czy taki zestaw można uznać za sensację? Zdaniem Jerzego Pilcha – nie. – W końcu nadal trzymają się faworyci: Brazylia, Niemcy. Jest gospodarz, to też w końcu żadna sensacja. No i Turcja, czarny koń pojawiający się regularnie w każdej imprezie. Czyli w sumie było to dziecinnie łatwe do przewidzenia.

Zdaniem pesymistów, największe piłkarskie emocje już się skończyły. – Prawda jest taka, że wielkie podniety z reguły kończą się na ćwierćfinałach – wzdycha marszałek Donald Tusk. Większość członków loży nie ukrywa, że ponad pófinały przedkłada emocjonujące gry wstępne w grupach.

Niestety Polacy jak zwykle na grze wstępnej kończą – rzuca kwaśno prezes Mariusz Walter.

Loża jest smutna i przygaszona kiepskim ćwierćfinałowym występem Senegalu, z którym, nie ma co ukrywać, wiązała duże nadzieje.

Polityka 26.2002 (2356) z dnia 29.06.2002; s. 16