Archiwum Polityki

Nie ciąć!

– Jeśli chce pani rodzić w prywatnej klinice, to na pewno po to, by mieć cesarskie cięcie. Innych pacjentek prawie tu nie mamy. Włoszki nie chcą rodzić siłami natury, moda na to już minęła – usłyszała 34-letnia Polka w jednej z najdroższych tego typu placówek w Rzymie. Za normalny poród trzeba tam zapłacić 6 tys. euro, za cesarskie cięcie – 8 tys. euro.

Powszechność interwencji chirurgicznej na sali porodowej sprawiła, że we Włoszech rozpoczęła się przeciwko niej prawdziwa krucjata. Kraj ten zajmuje według najnowszych statystyk pierwsze miejsce w Europie i jedno z pierwszych na świecie pod względem wskaźnika cesarskich cięć, wynoszącego 33 proc. To ponad dwa razy więcej niż normy Światowej Organizacji Zdrowia – alarmują lekarze – przeciwnicy skalpela. Zwracają uwagę, że Włochy wyprzedzają w tej dziedzinie nawet Stany Zjednoczone.

Polityka 26.2002 (2356) z dnia 29.06.2002; Świat; s. 45