Archiwum Polityki

Drżącą kamerą

Powojenną historię europejskiego kina wyznaczają dzieje narodowych kinematografii. Najpierw Włosi wymyślili neorealizm, później Francuzi nową falę, następnie Anglicy free cinema. Na początku XXI wieku sytuacja nieco się skomplikowała. Kino narodowe zaczęło się kojarzyć z prowincjonalizmem, wąską perspektywą, nudą i zaściankiem. Jedynie Duńczykom, którzy dotąd nie mieli poważnych osiągnięć filmowych, udało się stworzyć coś interesującego.

Ten niewielki, bo liczący zaledwie 5 i pół miliona mieszkańców kraj, łączący północ kontynentu ze Skandynawią, stale czymś zaskakuje. O Duńczykach przypomniano sobie dokładnie 10 lat temu, kiedy ich drużyna piłkarska nieoczekiwanie wygrała mistrzostwa starego kontynentu. Mało znani zawodnicy pokonali wtedy największe sławy futbolu: Francję, Niemcy i faworyzowanych Szwedów, z którymi Duńczycy od lat walczą o prymat w tej części Europy. Porażka w 1/8 finału tegorocznych mistrzostw świata z Anglikami z pewnością mocno ich zabolała, ale i tak w porównaniu z występami innych drużyn nie mają się czego wstydzić.

Polityka 26.2002 (2356) z dnia 29.06.2002; Kultura; s. 53