Archiwum Polityki

Koleje nędznego losu

40 proc. wszystkich kradzieży kolejowych przypada na Śląsk. Tu z wagonów kradło się od zawsze, zwłaszcza węgiel. Dlatego za śmierć czterech gimnazjalistów pod kołami pociągu ludzie z Załęża obwiniają głównie strażników. Zamiast odwrócić się plecami, pilnowali węglarek.

Załęże, jedną z najbiedniejszych i zaniedbanych dzielnic Katowic, odgradza od torów wysoki nasyp. Pokolenia wyżłobiły w nim dziesiątki ścieżek ułatwiających wspinanie się i schodzenie. Potem należy tylko przebiec przez najruchliwszy w kraju szlak kolejowy i już się jest przy węglarkach stojących na bocznicy kopalni Kleofas. Wystarczy kilka minut, żeby zapełnić worek i wrócić do domu. Na Załężu nie ma pojęcia kradzieży węgla – po węgiel się zwyczajnie chodzi. Zawsze się chodziło.

Winna ochrona

Artur, Dawid, Damian i Patryk.

Polityka 48.2002 (2378) z dnia 30.11.2002; Kraj; s. 28