Archiwum Polityki

Życie jest serialem

Gdy na niebie zabłyśnie wigilijna gwiazda, serialowe rodziny zasiądą do świątecznych stołów podobnie jak widzowie przed telewizorami. Rzeczywistość i fikcja przenikają się w serialach jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Telenowele mają tak wielki wpływ na świadomość i postawy widzów, że niekiedy bywa on niepokojący.

Jedna z gazet przedwcześnie ujawniła, że żona Bruna, lekarza z serialu „Na dobre i na złe”, zniknie z ekranu, bo zginie w wypadku samochodowym. W Internecie natychmiast odbyła się na ten temat gorąca dyskusja. No i dobrze, pisali zgodnie internauci, uwolni go wreszcie od siebie, jest nudna jak flaki z olejem, tylko przysparza rodzinie kłopotów. – Przyszłe wdowieństwo doktora Bruna prawie w nikim nie budzi współczucia nie dlatego, że widzowie są nieczuli, ale dlatego, że nie znoszą stagnacji, chcą, żeby coś się działo – mówi Beata Łaciak z Katedry Socjologii Prawa i Obyczaju ISNS.

Polityka 51.2002 (2381) z dnia 21.12.2002; Kultura; s. 94