Archiwum Polityki

Filary i zderzaki

Lech Kaczyński do pomocy w Kancelarii zaprosił w większości sprawdzonych w bojach współpracowników. Jednak rozpisane dla nich role często bardzo różnią się od tych, w których występowali do tej pory. Czy zadowolą nowego prezydenta?

W Pałacu Prezydenckim pod nowymi rządami jest familiarnie, sympatycznie, pod nogami swojsko skrzypi parkiet, nawet słynne klamki, zamontowane na wysokości nosa, wydają się, jakby umocowane były niżej. Blichtr najwyższego stanowiska w państwie jakoś dziwnie rozpierzchł się po kątach długich korytarzy.

Może dlatego, że gospodarzowi do nowego lokum niespieszno i Pałac to wciąż bardziej efektowne biuro niż siedziba głowy państwa. Choć remont prezydenckich apartamentów się skończył (nie było zapowiadanej przebudowy, raczej odświeżenie), dopiero ostatnio dochodzą słuchy, że do przeprowadzki już bliżej niż dalej.

A może dlatego, że nowi prezydenccy ministrowie jeszcze w swoich rolach nie okrzepli. Wciąż wydają się bardziej działaczami, dziennikarzami, urzędnikami samorządowymi niż członkami prezydenckiego dworu. Dowcipkują, odwiedzają się bez anonsowania, zastępują w wykonywaniu obowiązków. Jakby założyli buty po poprzednikach i patrzyli, jak w nich wyglądają.

W prezydenckim fotelu można zastać 9-letniego Filipa Drabę, syna sekretarza stanu, który pod nieobecność szefa oprowadza dziecko po Pałacu. Maciej Łopiński, minister od polityki medialnej, popija kawę z wielkiego żółtego kubka.

Nowy formalny rozdział zadań dopiero się tworzy, a wraz z nim podział ról w otoczeniu prezydenta powoli się wykuwa.

Zadania zwykłe i specjalne

Po sześciu tygodniach łatwo zauważyć, że prezydent – jeśli już musi włączyć się w polityczny spór – bezpośrednio uczestniczy wyłącznie w zamkniętych spotkaniach. Opinii publicznej swoje zdanie przekazuje ustami ministrów. Dla siebie woli rolę ojca narodu, co było widać przy katowickiej katastrofie.

To krótkie doświadczenie każe wnioskować, że do ról zderzaków przewidziano sekretarzy stanu, którzy występują na konferencjach prasowych, odpierają ataki, tłumaczą kontrowersyjne decyzje prezydenta.

Polityka 7.2006 (2542) z dnia 18.02.2006; Kraj; s. 34
Reklama