Archiwum Polityki

Turyn, ulica USSR

Fanfary zagrały, wystrzeliły race. Sofia Loren poprowadziła orszak z flagą, a Stefania Belmondo przytknęła pochodnię do kurka z gazem. Ogień powędrował aż na szczyt potężnej, górującej nad miastem konstrukcji z żelaznych warkoczy. Zapłonął znicz. Olimpiada jest piękna, nam jak zwykle idzie średnio.

Bogaci obywatele Turynu na ceremonię otwarcia olimpiady podążali jak do teatru. Panie w futrach i na szpileczkach, panowie w eleganckich trenczach i lakierkach. Impreza ku chwale młodości i sportowej tężyzny nabrała dzięki specyficznej widowni waloru ekskluzywnego party. Zabawne w tym kontekście były procedury, jakim poddawano gości przy wejściu na Stadio Olimpico. Wykładanie zawartości kieszeni, przejście przez bramki wykrywające metale, komputerowa kontrola dokumentów i biletów.

Polityka 7.2006 (2542) z dnia 18.02.2006; Społeczeństwo; s. 90