Archiwum Polityki

Wciąż recycling

[tylko dla znawców]

Tadeusz Różewicz: Nożyk profesora. Wydawnictwo Dolnośląskie. Wrocław 2001, s. 50

Nikt i nic nie odbierze Tadeuszowi Różewiczowi miana jednego z najwybitniej-szych poetów polskich XX wieku. Nie uczyni tego nawet on sam, wydając słabsze książki. Tomy z ostatnich lat: „zawsze fragment. recycling”, „Matka odchodzi”, a wreszcie najnowszy – „nożyk profesora” – pokazują, że Różewicz konfiguruje w nich na nowo dawne utwory (recyclinguje je?), dodając skąpo teksty premierowe, które często wydają się jedynie własną kopią słynnej „poetyki ściśniętego gardła”. Nie mogę przy tym pozbyć się przykrego wrażenia, że Wydawnictwo Dolnośląskie, monopolista krajowy jeśli idzie o publikacje autora „Kartoteki”, czyni zbyt wiele i zbyt, dodajmy, gorliwie, by nowe książki poety pojawiały się na rynku z budzącą nieufność regularnością. Bo jakże wytłumaczyć inaczej fakt, że „nożyk profesora” składa się z jednego (tytułowego) poematu oraz pięciu innych, krótkich utworów? I żeby książka uzyskała przyzwoity „wymiar”, publikuje się (skądinąd nie wiadomo, czy nie najciekawsze z całego tego zestawu) pokreślone rękopisy poety? „nożyk profesora” – ów tytułowy poemat – traktuje o Holokauście, a może wypadałoby powiedzieć, że raczej o pamięci Zagłady. Różewicz zderza w nim banalność codziennej sytuacji – wspólnego śniadania z profesorem Mieczysławem Porębskim, dawnym więźniem obozu koncentracyjnego, właścicielem owego unikatowego nożyka – z upiorną rzeczywistością Tamtego Czasu. Z czego zrodzić się ma refleksja natury uniwersalnej. Rozumiem, że poemat ten jest wyrazem hołdu dla przyjaciela poety, hołdem dla jego doświadczeń i jednoczesną przestrogą dla nas dzisiaj.

Polityka 20.2001 (2298) z dnia 19.05.2001; Kultura; s. 47
Reklama