Archiwum Polityki

Brojlery w McNudzie

I oto doczekaliśmy czasów, kiedy nuda przestała być kojarzona tylko z bezczynnością. Dziś nudzimy się inaczej. Czasami bardzo intensywnie i z wielkim wysiłkiem. Bo też nuda dziś jest nie tyle stanem ducha, ile stylem życia, znakiem czasów.

O tym, że do nudy podchodzimy niezwykle poważnie, przekonują nawet słowniki języka polskiego. Czytamy w nich, że ten „niemiły stan” bywa „śmiertelny” tudzież, że możemy nudę „zabijać”. Jak do jednostki chorobowej do nudy podchodzą także psychologowie zajmujący się problematyką wypalenia zawodowego (pisał o tym Marek Ostrowski w POLITYCE 13). Dodać zresztą trzeba, że ich działania są obarczone pewną dwuznacznością: nie tylko przecież chodzi o bezinteresowną terapię zblazowanej duszy, ale i zmotywowanie na nowo pracownika i tym należy tłumaczyć pojawienie się zastępu specjalistów od wypalenia i zblazowania.

Polityka 24.2002 (2354) z dnia 15.06.2002; Kultura; s. 50