Archiwum Polityki

Poczytajki

Żaden pomysł nie przypadł mi ostatnio tak do gustu jak akcja głośnego czytania dzieciom. Dzieci warto czymś zająć: małe nie dają spać, duże nie dają żyć – sto razy to się potwierdziło. Przy okazji wyszło na jaw, że dawniej, za poprzedniego ustroju, rodzice również czytali swoim pociechom. Tyle że szeptem, w konspiracji. Ulubioną bowiem lekturą maluchów była paryska „Kultura”. Sądząc ze wspomnień i udzielanych wywiadów graniczyło to z cudem: niewielki nakład miesięcznika trafiał do pokojów dziecinnych chyba wszystkich dzisiejszych działaczy i zawodowych polityków.

Polityka 24.2002 (2354) z dnia 15.06.2002; Groński; s. 93