Archiwum Polityki

Jeszcze jeden rozwód

Kiedy w październiku 2000 r. padł reżim Miloszevicia, Serbowie uwierzyli, że oto otworzyło się niebo. Mieli wprawdzie świadomość, że po latach marginalizacji nie będzie łatwo wrócić do dobrego towarzystwa i do europejskich standardów życia. Ale co innego wiedzieć, a co innego doświadczyć tego na własnej skórze.

W październiku 2002 r. zaledwie 45 proc. obywateli zdecydowało się wybierać – w drugiej turze – nowego prezydenta Serbii. Wybory okazały się nieważne, bo ordynacja wymaga frekwencji powyżej 50 proc. W szranki stanęli dwaj kandydaci sił demokratycznych – obecny prezydent Jugosławii Vojislav Kosztunica, kandydat Demokratycznej Partii Serbii, i Miroljub Labus, wicepremier w rządzie federalnym Jugosławii, członek Partii Demokratycznej Zorana Dzindzicia (urzędującego premiera republiki).

Polityka 45.2002 (2375) z dnia 09.11.2002; Świat; s. 52