Archiwum Polityki

Edi jedzie do Hollywood

Poprzednio usiłowaliśmy imponować Ameryce wielkimi produkcjami, co było błędem

To jest wręcz filmowa historia. Niezależny i nieznany reżyser z Łodzi Piotr Trzaskalski kręci za 800 tys. zł „Ediego”, który zdobywa nagrody na krajowym festiwalu w Gdyni, potem na międzynarodowym w Warszawie, a następnie zostaje polskim kandydatem do oscarowej nominacji. Nie jest to jeszcze happy end w hollywoodzkim stylu, bo do Oscara wciąż daleka droga – najpierw trzeba zdobyć nominację amerykańskiej Akademii – ale na pewno przypadek krzepiący.

Polityka 44.2002 (2374) z dnia 02.11.2002; Komentarze; s. 17