Archiwum Polityki

Formuła na klęskę

Ferrari wygrało wszystko, co było do wygrania. Dlaczego zatem zamiast świętować miłośnicy wyścigów samochodowych się nudzą, a Formule 1 grozi największy kryzys w historii?

Najjaśniejszym punktem Grand Prix Japonii, wyścigu, który zakończył sezon Formuły 1, był finisz piątego na mecie Japończyka Takumy Sato z ekipy Jordan-Honda. Sukces outsidera zawsze cieszy. Cała reszta zawodów na torze Suzuka była nudna jak flaki z olejem. Znów Michael Schumacher wygrał, a jego partner z drużyny Ferrari Brazylijczyk Rubens Barrichello był drugi. Nie mogło być inaczej, skoro przez cały sezon dwójka kierowców Ferrari regularnie deklasowała przeciwników odnosząc zwycięstwa w 15 wyścigach na 17.

Polityka 44.2002 (2374) z dnia 02.11.2002; Społeczeństwo; s. 98