Archiwum Polityki

Dajcie nam zgodnego rabina

Zwrot mienia przedwojennych gmin żydowskich miał rozwiązać bolesny problem z przeszłości. Nieopatrznie wywołał całkiem nowy: w środowisku żydowskim rozpoczęła się bezpardonowa walka o majątek, pełna emocji i wzajemnych oskarżeń.

Nagle i  nieodwołalnie wyrzucono z roboty Bolesława Szenicera. Na cmentarzu żydowskim przy Okopowej w Warszawie policja znalazła dziką plantację konopi indyjskich. Szenicer był kierownikiem cmentarza. Chociaż o uprawę „marychy” nikt go nie podejrzewa, ale, według pracodawcy, kierownik nie dopatrzył. Pracodawcą Bolesława Szenicera była warszawska Gmina Wyznaniowa Żydowska. Zwołano posiedzenie zarządu i zapadła decyzja – wywalić kierownika. Oficjalny powód – nie zawiadomił w porę przełożonych o policyjnym znalezisku.

Polityka 42.2002 (2372) z dnia 19.10.2002; Kraj; s. 24