Archiwum Polityki

Atak klanów

W Polsce rośnie liczba zawodów, do wykonywania których same szczere chęci i umiejętności to za mało. Dostępu do nich bronią elitarne samorządy zawodowe, uprawnione do decydowania, kto i na jakich zasadach może zostać ich członkiem. Swoje samorządy mają już prawnicy, lekarze, komornicy, weterynarze, aptekarze, architekci, urbaniści, inżynierowie budownictwa, a w kolejce stoją fizykoterapeuci, diagności laboratoryjni, kominiarze, przymierzają się dziennikarze. Dziś, kiedy o dobrą pracę trudno, zawody do tych zawodów stają się szczególnie brutalne.

Gdy Michał Kłaczyński, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, stanął do egzaminu na aplikację adwokacką, miał 115 konkurentów. Zdał część pisemną (test wyboru) oraz ustną, a liczba zdobytych punktów lokowała go przy końcu trzeciej dziesiątki kandydatów. Niestety wcześniej Okręgowa Rada Adwokacka postanowiła, że na aplikację przyjmie tylko 20 osób. W ten sposób Kłaczyński mimo niezłego wyniku nie został przyjęty. Wyeliminowały go, jak twierdzi, nie braki w wiedzy, ale arbitralna decyzja Rady.

Polityka 22.2002 (2352) z dnia 01.06.2002; Raport; s. 3