Archiwum Polityki

Wódz bez władzy

Blask Arafata wyraźnie spłowiał, ale nie wygasł całkowicie. Nikt nie żąda, aby ustąpił, zwalniając miejsce na szczycie komuś innemu, ale coraz głośniej mówi się o potrzebie gruntownych reform. Skoro przez wszystkie te lata nie udało mu się poprowadzić znękanego narodu do upragnionego zwycięstwa, to niech przynajmniej zaprowadzi porządek na własnym podwórku.

Zamaskowani bojownicy Tanzimu, zbrojnej przybudówki Fatahu, partii Jasera Arafata, wtargnęli do mieszkania ministra Hasana Aspura w Ramalli i pobili go do krwi. Był to pierwszy tego rodzaju incydent, świadczący jak bardzo zmieniły się nastroje. Aby zapobiec następnym, Arafat polecił wykryć sprawców i postawić ich przed sądem doraźnym.

W istocie w Autonomii Palestyńskiej nigdy nie było innych sądów. Gdy Amerykanie i Izraelczycy uzależniali uwolnienie Arafata z aresztu domowego od przykładnego ukarania zabójców izraelskiego ministra turystyki Rehawama Zeewiego, przewód sądowy trójki terrorystów trwał mniej niż godzinę.

Polityka 22.2002 (2352) z dnia 01.06.2002; Świat; s. 39