Archiwum Polityki

Uran u was jest?

Żaden metal w historii ludzkości nie był tak zaciekle poszukiwany jak uran w latach zimnej wojny. Wydobywano go też w Polsce – i w całości wysyłano do ZSRR. Potem zajęliśmy się uranem na własną rękę.

Przez wiele lat ludzie nie potrafili znaleźć żadnego sensownego zastosowania dla odkrytego w 1789 r. przez Martina Klaprotha uranu, nowego metalu. Co prawda był on znacznie cięższy od ołowiu, ale wysoka temperatura topnienia sprawiała kłopoty ówczesnej metalurgii. Po 100 latach wydawało się, że poznano wszystkie właściwości fizyczne i chemiczne nowego metalu. Jednak tę ostatnią – najważniejszą, odkrył dopiero w 1896 r. Henrie Becqurel kładąc przypadkowo uranową próbkę na paczce płyt fotograficznych. I tak to się zaczęło.

Zimna wojna – gorący uran

Żaden metal w historii ludzkości nie był tak zaciekle poszukiwany jak uran w latach zimnej wojny. Rudy uranowe wydobywano bez względu na koszty i trudności – strategiczny surowiec stał się cenniejszy od złota i diamentów. A nie jest to wcale wyjątkowo rzadki pierwiastek. W skorupie ziemskiej jest go sporo: średnio 2 g na tonę, mniej więcej tyle co molibdenu, cyny i wanadu. Kłopot w tym, że uran jest wyjątkowo złośliwie rozproszony w skałach. Przyzwoita koncentracja to już 500 g na tonę rudy, chociaż zdarzają się złoża o zawartościach kilkaset razy większych.

Pierwotnym źródłem uranu jest wnętrze naszej planety – gorący stop magmowy. Dlatego niektóre masywy górskie zbudowane z zastygłej magmy – Sudety, Góry Kruszcowe – są wzbogacone w minerały promieniotwórcze. Góry, jak wiadomo, natura przerabia na piasek – uranowe minerały wędrują rzekami w dół, na niziny i gdzieniegdzie osadzają się jako złoża piaskowcowe. Jeśli razem z bardzo już rozdrobnionym skalnym pyłem uda im się dotrzeć do morza, to w sprzyjających warunkach geochemicznych mogą utworzyć złoża w morskich łupkach. W Polsce znaleziono wszystkie typy złóż: granity z żyłami kruszcowymi, uranonośne piaskowce i uranowe łupki morskie.

Polityka 22.2002 (2352) z dnia 01.06.2002; Historia; s. 82
Reklama