Archiwum Polityki

Rodzice idą do szkoły

Mówi się, że rodzice boją się nauczycieli, a nauczyciele boją się rodziców. Obie strony mają do siebie wiele pretensji; ba, często między domem i szkołą toczą się jawne wojny z udziałem małych żołnierzyków. Bo co ma robić rodzic: wtrącać się czy nie?, brać stronę dziecka czy nauczyciela?, pomagać w odrabianiu lekcji czy stanowczo odmawiać?

Nauczyciele mówią, że dziś wyścig szczurów zaczyna się już w podstawówce. Rośnie grono rodziców, traktujących szkołę jako miejsce, gdzie dziecko ma zostać przygotowane do zawodów, czyli do rywalizacji o najlepszą szkołę wyższego szczebla, o indeks na prestiżowych studiach, o pracę. Widzą tylko ten cel i gotowi są zrobić wszystko, żeby go osiągnąć – nawet wbrew dziecku. Te starania przybierają niekiedy karykaturalną postać. Rodzice stają się bardziej widoczni w szkole niż dziecko.

Polityka 41.2002 (2371) z dnia 12.10.2002; Raport; s. 3