Archiwum Polityki

Spalić noblistkę

Jeśli ktoś ma ochotę zapoznać się z odkrywczym, demaskatorskim nawet artykułem podsumowującym obrzydliwą działalność stalinowskiej poetki, której „zasługi” dla polskiej literatury są równe zeru, niech sięgnie po sobotnio-niedzielne wydanie „Naszego Dziennika” (3–4 XI br.). Stanisław Krajski w niezwykle wnikliwy sposób prześwietla beznadziejne rojenia niejakiej Wisławy Szymborskiej, pożal się Boże noblistki, której bezczelność w sławieniu ustroju komunistycznego oraz gorliwość we wspieraniu żydowskiego „autorytetu” Adama Michnika przekracza wszelkie granice. Ta „autorka” nie dość, że nie zaniechała dalszej twórczości po opublikowaniu w latach 50. dwóch haniebnych zbiorków poetyckich, w których wzywała do pogłębienia stalinizmu, to jeszcze „z garstką podobnych jej krakowskich intelektualistów domagała się przyspieszenia wykonania wyroków śmierci na krakowskich księżach, których komuniści kłamliwie oskarżyli o prace dla obcego wywiadu”. Po opuszczeniu zaś szeregów PZPR miała czelność zasiąść w masońskiej loży. Do tych rewelacji Krajski ustosunkowuje się z godną podziwu powściągliwością, rzec by można z naukowym dystansem, domagając się najskromniejszej w tym przypadku kary dla piszącej wciąż zbrodniarki, mianowicie: publicznego spalenia jej „dzieła”. A potem pozostaje już tylko spalenie samej noblistki.

Janusz Wróblewski

Polityka 46.2001 (2324) z dnia 17.11.2001; Kultura; s. 47
Reklama