Archiwum Polityki

Czarny księżyc

Gdy 10 lat temu Witold, syn Marii Kuncewiczowej, chciał oddać państwu dom matki niemal za darmo, nikt nie był zainteresowany. Dziś, gdy oszacował jego wartość na 650 tys. dolarów i postanowił sprzedać, podniósł się lament. Nie wiadomo, jakie będą losy Kuncewiczówki, która stanowi fragment legendy Kazimierza Dolnego nad Wisłą i której wartości kulturowej i sentymentalnej nie sposób oszacować.

Maria i Jerzy Kuncewiczowie zaczęli przyjeżdżać do Kazimierza na początku lat 20. Miasteczko, choć już wtedy przyciągało warszawską bohemę, nie było jeszcze świadome własnej urody i ważności.

„Przyjaciółka odsuwała dzieci, kozy, unosiła w górę lub przydeptywała druty kolczaste, czarowała psy. Ludzie wyglądali zza niziutkich okien, odprostowywali grzbiety i patrzyli obojętnie, jak idziemy pośrodku ich życia. Niektórzy kłócili się, jakaś matka biła swojego chłopaka, piekarz wietrzył chleb na stojaku, o który czochrało się cielę.

Polityka 46.2001 (2324) z dnia 17.11.2001; Kultura; s. 62