Archiwum Polityki

Książę Buhaj

Prasa mianowała Macieja K. księciem sutenerów. Jednak ani sutenerzy, ani prostytutki nie chcieli takiego władcy. – Gdy miałam rzucić tę robotę, jego ludzie mnie pobili i zgwałcili – mówi jedna z łódzkich prostytutek. – Ciągle uważał, że mam wobec niego jakiś dług. Nie sposób się było od niego uwolnić – twierdzi inna. Odważyły się zeznawać przeciw Księciu.

Zabierano je tak, jak stały na ulicach: wyzywająco umalowane, w skórzanych minispódniczkach i butach na niebotycznie wysokich obcasach, w blond perukach do pasa lub z rudymi treskami na głowach. Prostytutki z całego miasta zwieziono do Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Tłoczyły się w sali konferencyjnej witając każdą kolejną przywożoną przez funkcjonariuszy grupę sensacyjną wiadomością: – Książę i jego ludzie siedzą. Policja przesłuchuje dziewczyny, które płaciły im haracz.

Polityka 46.2001 (2324) z dnia 17.11.2001; Społeczeństwo; s. 92