Archiwum Polityki

Głośniej od bomb

:-,

„Mam dwadzieścia jeden lat i jestem nikim” – mówi bohater filmu „Głośniej od bomb”, mechanik samochodowy w małym miasteczku, z którego wszyscy chcieliby uciec, ale nie wszyscy mogą. Reżyser Przemysław Wojcieszek (także scenarzysta, a nawet dystrybutor) ma tylko parę lat więcej, a już jest kimś. Wcześniej napisał kilka scenariuszy, m.in. „Poniedziałku” sfilmowanego przez Witolda Adamka. Dodajmy, iż jest człowiekiem spoza środowiska, mieszka na Dolnym Śląsku, co dowodzi, że w kinie liczy się też talent, nie tylko układy. Bohater filmu nie ma wprawdzie o sobie najlepszego zdania, ale chce żyć z sensem. Jego idolem jest James Dean, a ulubionym zespołem The Smiths. Może jednak będzie kimś i to w miejscu urodzenia. Chłopak musi w przyspieszonym tempie wydorośleć, ponieważ został właśnie sierotą: wcześniej stracił matkę, a teraz umarł ojciec. Przygotowania do pogrzebu, a potem pochówek i stypa zajmują prawie cały film. Ale nie ma tu żałobnych tonów, jest raczej humor w stylu dawnej szkoły czeskiej (np. kondukt rozdzielony przez przejeżdżający pociąg). W głównej roli wystąpił z powodzeniem Rafał Maćkowiak, jego dziewczyną, która waha się, czy jechać do Ameryki, czy zostać z nim, jest Sylwia Juszczak. Ponadto mamy całą galerię postaci małomiasteczkowych, znakomicie odtwarzanych m.in. przez Andrzeja Gałłę, Grażynę Krukównę, Magdę Schejbalę, Michała Tarkowskiego. Film powstał w zeszłym roku, ale z powodzeniem da się go dołączyć do kina młodych reżyserów, zaprezentowanego ostatnio w Gdyni. (zp)

:-) świetne
:-, dobre
:-' średnie
:-( złe
Polityka 40.2002 (2370) z dnia 05.10.2002; Kultura; s. 60
Reklama