Archiwum Polityki

Życie rozpatrzone negatywnie

– Gdybym oddała syna do domu opieki społecznej, byłby dziś pewnie półanalfabetą, a nie studentem anglistyki, za wszystko płaciłoby państwo, a ja bym pracowała i miała prawo do emerytury. Poniosłam sama wszystkie koszty i zostałam na lodzie – mówi Małgorzata Lekka, matka 20-letniego Tomka z porażeniem mózgowym.

Podłoga z jasnych lakierowanych klepek to dla Tomka najbliższy, najbardziej znajomy widok. Opierając się na dłoniach i kolanach pełza po domu. Okupił to osiągnięcie latami morderczej rehabilitacji. – Jestem nadłamaną ludzką trzciną – mówi.

Był wieczór 29 grudnia 1982 r., kiedy zaczął się poród. Pani Maria jest przekonana, że lekarze w bielskim szpitalu byli już myślami na balu sylwestrowym. Tomek był 7-miesięcznym wcześniakiem. Ona przeszła niedawno operację szyjki macicy; pamięta, że po tej operacji zalecano cesarskie cięcie.

Polityka 40.2002 (2370) z dnia 05.10.2002; Społeczeństwo; s. 82