Archiwum Polityki

Pięciu braci Moe

[dobre]

Stołeczny muzyczny teatr Roma przyzwyczaił nas do premier światowej klasyki musicalowej, jak „Miss Saigon” czy „Grease”. Najnowsza wystawiana tu produkcja z pewnością do superprzebojów Brodwayu nie należy. „Pięciu braci Moe”, bo o nich mowa, jest historyjką banalną i wątlutką, przy której takie na przykład „Koty”, to prawdziwe kino akcji. Ale też nie opowieść jest tu ważna, ale piosenki Louisa Jordana, które mają stać się okazją do popisów wokalnych, aktorskich, tanecznych, a nawet akrobatycznych szóstki aktorów (uwaga, w musicalu nie występuje ani jedna kobieta).

Polityka 21.2002 (2351) z dnia 25.05.2002; Kultura; s. 50