Archiwum Polityki

Tenor lubił pofałszować

Jan Kiepura wychwalany jest dziś na łamach prasy jako prekursor współczesnych gwiazd – mistrzów w dziedzinie nie tylko sztuki, ale i public relations. Zanim jednak nasz tenor całkowicie zastygnie w pomnik, który stawiają mu władze Sosnowca (w pozycji „balkonowej”, w rozpiętym płaszczu i z ręką w górę, a jakże!), przypomnijmy raz jeszcze, że – mimo jego zasług dla kraju – daleki był od pomnikowości.

Miał głos prawdziwie piękny z natury – jasny i silny, o ciepłej barwie. W części nagrań, które po nim pozostały, słychać to do dziś. Są jednak i takie, z których można „wysłyszeć”, że musiał doprawdy intensywnie pracować, by to brzmienie do tego stopnia popsuć. Wiele się pisze dziś o tym, że ponoć Kiepura oszczędzał się, ponieważ miał kłopoty z układem oddechowym. To jednak nie usprawiedliwia pretensjonalnej maniery, nie zawsze czystej intonacji, niestarannego wykańczania fraz czy nadużywania efekciarskich wysokich C.

Polityka 20.2002 (2350) z dnia 18.05.2002; Kultura; s. 58