Archiwum Polityki

Klapa z klapsem

Po triumfie „Pianisty” Romana Polańskiego, a tuż przed planowaną premierą „Zemsty” Andrzeja Wajdy – pisanie o upadku polskiego kina zakrawa na kpinę. Rzeczywiście, nasza kinematografia – jak na bankruta – wygląda całkiem nieźle. Przynajmniej z zewnątrz.

Mimo braku pieniędzy filmy ciągle powstają, także kosztowne, jak „Stara Baśń” Jerzego Hoffmana. Są też prezentowane na międzynarodowych festiwalach (jak „Julia wraca do domu” Agnieszki Holland w Wenecji). Publiczność, wbrew obawom dystrybutorów i recenzjom krytyków, dopisuje (na „E=mc2” Olafa Lubaszenki już 200 tys. widzów). Czarne przepowiednie, że na gdyńskim festiwalu, który właśnie się rozpoczyna, zabraknie konkursowych tytułów – nie sprawdziły się.

Polityka 38.2002 (2368) z dnia 21.09.2002; Raport; s. 3