Archiwum Polityki

Przebiegli

Czternastotysięczna armia biegłych rządzi sądami. To ich opinie rozstrzygają o wynikach wielu procesów. W sprawach karnych – dosłownie – potrafią dzielić włos na czworo. Odtwarzają przebieg katastrof drogowych. Ich specjalistyczna wiedza z księgowości pomaga w rozwikłaniu krętych afer finansowych. Ważą przy rozstrzyganiu sporów o ogromne pieniądze, a czasem też na wynikach drobnej, śmiesznej sprawy, która w ogóle nie powinna znaleźć się na wokandzie. Razem z instytucjami naukowymi i prywatnymi firmami, które wyrastają jak grzyby po deszczu wokół sądów – tworzą gigantyczny rynek usług. W zeszłym roku Skarb Państwa, czyli my wszyscy, zapłacił im 100 mln zł, a ponad 70 mln wciąż jest im dłużny. Czy to były dobrze wydane pieniądze?

Kodeks postępowania karnego nie definiuje w sposób ścisły pojęcia biegłego. Mówi jedynie, że zasięga się jego opinii, jeżeli dla wyjaśnienia problemu niezbędne są tak zwane wiadomości specjalne, czyli takie, które przekraczają normalną, ogólnie dostępną przeciętnemu człowiekowi wiedzę z dziedziny sztuki, nauki, techniki czy rzemiosła. Biegłym sądowym powinien być więc ekspert w swojej dziedzinie, ale jednocześnie osoba, która daje rękojmię uczciwości.

Biegli są wpisywani na specjalne listy w sądach okręgowych.

Polityka 12.2002 (2342) z dnia 23.03.2002; Raport; s. 3