Archiwum Polityki

Metoda: oddaj i przeproś

To dzięki mediacji zakorkowane sądy miały zostać odciążone. Państwo, którego system sprawiedliwości okazał się niewydolny, miało na powrót oddać sprawiedliwość w ręce obywateli. Entuzjaści wierzyli, że wygra na tym społeczeństwo. Na razie wygrała tylko Częstochowa.

Zbigniew Koźluk, inwalida, emerytowany oficer Ludowego Wojska Polskiego, na temat metod postępowania z przestępcami miał wyjątkowo sprecyzowane poglądy: rozstrzelanie, kamieniołom, ewentualnie ciężkie więzienie. Takiego mniej więcej wyroku oczekiwał od sądu, kiedy policja złapała Adama, nastolatka, który ukradł mu samochodowe radio. Gdy zamiast decyzji o zesłaniu na roboty nadeszła propozycja mediacji, uznał to za oczywistą pomyłkę, potem za kpinę z jego osoby.

Mediatorom udało się jednak doprowadzić do spotkania.

Polityka 37.2002 (2367) z dnia 14.09.2002; Kraj; s. 27