Archiwum Polityki

Przechadzka po Hyde Parku

Pamięć historyczna zobowiązuje do przypomnień. Gdzie szukać korzeni IV RP? Nie wypada zapomnieć o Babinie, Rzeczpospolitej Babińskiej sprzed wieków. Dopiero teraz możemy docenić profetyczny dar kompanów imć pana Pszonki. Wymyślili rzeczywistość, gdzie gwałtownik zostawał sędzią pokoju, nienawistnik obejmował urząd moralisty, ktoś unikający nowych znajomości, marnie czujący się na cudzych pokojach, odpowiadał za kontakty z sąsiadami. Bawiono się w Babinie z rozmachem i fantazją w państwo. Obsadzano stanowiska, uchwalano ustawy, pocieszano się w chwilach melancholii optymizmem sarmackiej anegdoty:
– Jeśli grad wytłucze zbiory, spali ci się dwór, żona ucieknie zostawiając dzieciaczki – przyjdź do mnie, twojego przyjaciela, pośmiejemy się razem.

Rzeczpospolita Babińska zasługuje na odkurzenie: z obsadą personalną nie będzie kłopotów. Najwyżej czeka nas kilka awansów. Zaskakujących jedynie tych, którzy nie rozumieją ducha zachodzących przemian. Dawniej w piosence ze studenckiego teatrzyku pytano: – Dokąd idziesz pajączku? – Idę się powiesić! – odpowiadał pająk. Dziś pająk tłumaczy się, przyciśnięty do muru: – Szedłem, żeby wplątać się w układ, bo ja byłem czerwonym pająkiem.

Rzeczpospolita Babińska byłaby nawiązaniem do rodzimej tradycji, nie małpowaniem obcych wzorów. Dlatego dziwią coraz częściej odzywające się głosy, domagające się wygospodarowania miejsca na Hyde Park, gdzie kto tylko zechce, wypowie się na dowolny temat, korzystając z przysługującej mu wolności słowa i stokroć ważniejszej wolności – po słowie, po wielu słowach tyrady. No dobrze, ale skąd wziąć rwących się do mikrofonu mówców, którym pozostał tylko Hyde Park: gdzie indziej nie dopuszczają ich, szykanują, odsyłają z kwitkiem.

Polityka 22.2007 (2606) z dnia 02.06.2007; Groński; s. 100
Reklama