Archiwum Polityki

Jak Szakal z Żyrafą

„Człowiek nie może być dobry, jeśli nie potrafi rozmawiać” – napisał w podręczniku konwersacyjnym wydanym w połowie XVI w. Włoch Stefano Guazzo. Zalecał szczerość, uprzejmość oraz dbałość o uczucia kobiet. Dziś jego rady byłyby bardzo na czasie. Jeśli wierzyć echom z gabinetów psychoterapeutycznych, dramatycznie tracimy umiejętność rozmowy z najbliższymi. Nawet jeśli chcemy – próba kończy się porażką. Więc już nawet słabo próbujemy. Według badań „Pritt i Rodzina 2002”, przeprowadzonych na zlecenie Henkel Polska, wynika, że tylko 30 proc. rodziców wpada na pomysł, żeby spędzać czas na rozmowie ze swoim dzieckiem. Za to 60 proc. woli oglądać telewizję. A rozmowa, tłumaczą psychologowie, jest podstawowym budulcem więzi między ludźmi. Jeśli nie potrafimy rozmawiać – tracimy drugiego człowieka.

Mało rozmawiamy, chociaż dużo mówimy. Żeby komunikować się sprawniej, nauczyliśmy się nawet nowych, uproszczonych kodów językowych, które wymusiły na nas komórki, e-maile, esemesy i czaty. Ale nawet komunikacja uproszczona szwankuje.

Desperacja komunikacyjna wyraża się pełnymi półkami podręczników służących do nauki rozmowy. Tytuły: „Jak mówić, aby ludzie nas słuchali”, „Jak rozmowa zmienia twoje życie”, trzy tomy „Sztuki rozmawiania”. Jeśli nie umiemy mówić, to najczęściej nie umiemy żyć.

Polityka 19.2002 (2349) z dnia 11.05.2002; Raport; s. 3