Archiwum Polityki

Tylko ja tu obowiązuję

We wsi pod Białymstokiem szkołę, którą likwidowała gmina, z konieczności przejął rolnik. Operacja się udała, pacjent przeżył, ale co to za życie? – zastanawiają się nauczycielki.

Targonie Wielkie, druga po południu, Dorota, Magda i Justyna obserwują nerwowo przez szkolne okno, czy przypadkiem prezes Wądołowski nie nadchodzi. – Jego psa na szosie na razie widzę – melduje Magda, ale jasne jest, że skoro psa widać, to i sam prezes za chwilę osobiście może nadejść.

Rano awanturę już i tak zdążył urządzić – zaznacza Dorota, której wczoraj prezes po raz kolejny zapowiedział, że zwolni ją za to, iż dzień wcześniej po pracy wsiadła w pekaes i odwiedziła męża w Białymstoku.

Polityka 19.2002 (2349) z dnia 11.05.2002; Społeczeństwo; s. 82