Archiwum Polityki

Rdza się w oku kręci

Za kilka tygodni Amerykanie wprowadzą wysokie cła na import stali. Wszystko dlatego, że George Bush i jego republikanie potrzebują politycznego poparcia tysięcy hutników przed jesiennymi wyborami uzupełniającymi, miejscowy przemysł stalowy jest w rozsypce, a wiara w ozdrowieńczą moc barier na granicach nawet w Stanach Zjednoczonych do końca nie umarła. Jak dobrze pójdzie, fatalna decyzja amerykańskiej administracji doprowadzi tylko do wzrostu cen na rynku wewnętrznym i utrudni gospodarcze ożywienie w USA. Jak pójdzie źle, Unia Europejska i kilka innych krajów zastosuje retorsje, a światowy rynek stali ulegnie jeszcze większym deformacjom. Handlowe „wojny” to nic nowego. Tylko w ostatnich latach mieliśmy ich co najmniej kilkanaście. Dziwi tylko, że groźba kolejnej pojawia się w tak krótkim czasie po ataku na World Trade Center i utworzeniu wielkiej koalicji do walki z terroryzmem. Teraz widać, że proza życia bierze górę nad deklaracjami, a wewnętrzne zobowiązania polityczne utrudniają dochowanie wierności ideałom, także wolnego handlu.

Paweł Tarnowski

Polityka 11.2002 (2341) z dnia 16.03.2002; Komentarze; s. 13
Reklama