Archiwum Polityki

Wałachy, rumaki, kuce

Polska transformacja nie ominęła koni. Zwierzęta masowo tracą pracę w wiejskich gospodarstwach, zyskują za to w podmiejskich ośrodkach jeździeckich. Polski mieszczuch wskakuje na siodło i marzy o własnym wierzchowcu. Włochowi na myśl o naszym koniu cieknie ślinka. Czy na koniach można naprawdę zarobić?

Magda Majcherczyk, warszawska licealistka, każdego dnia po szkole biegnie do stajni, gdzie czeka na nią Tiger, ośmioletni kasztanek rasy angloarabskiej. Magda zna się na koniach, więc od razu dodaje, że Tiger ma domieszkę krwi małopolanina, czyli za bardzo rasowy nie jest. Na zakup konia rodzice Magdy zdecydowali się dwa lata temu. Wcześniej cała rodzina jeździła na koniach z ośrodka jeździeckiego, wynajmowanych na godziny. Po naradach doszli jednak do wniosku, że warto mieć własnego rumaka.

Polityka 11.2002 (2341) z dnia 16.03.2002; Gospodarka; s. 60